Co z obserwacjami naukowymi wykonywanymi przez miłośników astronomii?
Dodane przez tafig dnia 02. luty 2020
Co z obserwacjami naukowymi wykonywanymi przez miłośników astronomii?
Wiem, ze mogę się tym artykułem narazić kilku moim kolegom ale trzeba bić na alarm. Wydaje mi się, że zbaczamy z wyznaczonej nam drogi przez naszych poprzedników. Dotychczas domeną miłośników astronomii były wszelkiego rodzaju obserwacje zjawisk na niebie mające podtekst naukowy. Ceniono nas za profesjonalizm, fachowość oraz mieliśmy uznanie wśród naukowców. Nadeszła nowa era, era portali społecznościowych, eventów, na których staramy się popularyzować astronomię, niestety zapominając o obserwacjach dzięki którym możemy być dostrzegalni poza granicami kraju. Kiedy zaczynałem swoja przygodę z astronomią, a było to 40 lat temu starałem się wykonywać jak najwięcej obserwacji. Prowadziłem obserwacje: Słońca, Księżyca, planet, księżyców Jowisza, satelit, zakryć i zaćmień. Pewnego razu wysłałem swoją obserwację satelit do prof. Hurnika. Mój list został dalej przekazany do Rady Naukowej PTMA. Taka kiedyś istniała. Rada Naukowa, której przewodniczyła wtedy prof. Korpikiewicz również nie potrafiła mi odpowiedzieć, mimo, iż podałem dokładne czasy przelotu oraz dołączyłem równie dokładne mapki torów wśród gwiazd. Postanowiłem jednak w szczególności wykonywać naukowe wtedy obserwacje Słońca. Dzięki właśnie tym obserwacjom pozwolono mi pisać pracę maturalną z fizyki ale na temat Słońca. W mojej szkole do której uczęszczałem astronomia była działem fizyki. Warunkiem zgody prowadzącego nauczyciela były właśnie moje własne obserwacje. Niestety te ładnie oprawione prace napisane na maszynie przez moją mamę zaginęły. Został mi się tylko oryginał napisany również na maszynie ale na nieco gorszym papierze. Tematem pracy zajmiemy się przy innej okazji bowiem mam sygnały żeby ją zeskanować i przekazać do archiwum PTMA. Jednak po co to wszystko piszę. Mieliśmy w sierpniu noc spadających gwiazd związaną z przejściem przez orbitę Ziemi roju Perseid. Co się okazało. Tych, którzy swoje obserwacje zrobili profesjonalnie było bardzo mało. Przeważnie kończyły się one na zdjęciu z efektownego przelotu meteoru. Na wszelkiego rodzaju spotkaniach ludzie nie znali gwiazdozbiorów z okolic radiantu roju. Chwała tym, którzy zadają sobie trud by popularyzować astronomię wśród okolicznych mieszkańców, ale kochani róbmy to profesjonalnie. Przygotujmy się do tego jak się należy. Na portalu społecznościowym facebook przeczytałem kilka poradników, gdzie pisano o tym gdzie patrzeć i w jakiej pozycji to robić. W żadnym zamieszczonym tekście nie zauważyłem aby napisano, że należy przygotować sobie mapkę okolic roju, ołówek, czerwoną latarkę. Ktoś może w tym momencie powiedzieć, że skąd ma wziąć czerwoną latarkę. Nawet dziecko ze szkoły potrafi obsługiwać latarkę w telefonie a wystarczy na nią nakleić czerwoną taśmę izolacyjną i już mamy latarkę przystosowaną do obserwacji. Kiedy miałem zostać prowadzącym sekcję słoneczną PTMA spytano mi się czy to jeszcze ma sens prowadzić obserwacje Słońca kiedy robią to znacznie dokładniej satelity SOHO i SDO. Moja odpowiedź była, że warto choćby tylko dla samego siebie, dla własnej satysfakcji. Przez lata wykonywałem sam obserwacje i się nie poddałem. Dzisiaj moje obserwacje wysyłam również do Royal Observatory of Belgium, które wchodzą w zakres wyliczeń międzynarodowych liczb Wolfa. Jestem dumny, że warto było czekać na to aby zostać koordynatorem sekcji SOS PTMA i być znany ze swojego profesjonalizmu poza granicami kraju. Czytając kiedyś Uranię tę czarno-białą nie spodziewałem się, że kiedyś będę współpracownikiem czasopisma i będę miał w niej swój dział. Osiągnąłem to wszystko dzięki pracy i obserwacjom. Teraz wiecie dlaczego biję na alarm do miłośników astronomii zrzeszonych w PTMA aby zajęli się obserwacjami o podłożu naukowym.
Koordynator Sekcji Obserwacji Słońca PTMA